Co mi dał udział w grupie wsparcia dla mam

Co mi dał udział w grupie wsparcia dla mam

Pamiętasz te czasy, kiedy jeszcze nie byłaś mamą? Jakie były wtedy Twoje relacje z innymi kobietami? Kiedy wracam wspomnieniami do siebie z tego czasu, to najpierw widzę małą dziewczynkę, która zawsze miała w pobliżu ukochaną babcię oraz dwie wierne przyjaciółki. W czasie wchodzenia w dorosłość więcej było obok mnie koleżanek takich do wspólnej pracy, śmiechów, czy wakacyjnych wyjazdów. W tamtym czasie inne mamy nie były dla mnie zbyt interesującymi kompankami. Bo ile można słuchać o karmieniu piersią (a fuj!) czy butelką, ząbkowaniu, pierwszych krokach. Czas bycia w ciąży zupełnie odmienił moje relacje. Gdy w towarzystwie pojawiała się kobieta, która wiedziała co to znaczy mieć ciążowe mdłości, nić porozumienia została zawiązywana. Bycie mamą otworzyło mnie na zupełnie inny świat kobiecych relacji.

Bycie mamą to nie wszystko

Po pewnym czasie mój zachwyt bycia we wspólnocie matek trochę przygasł. Nie-matki  może i czasami irytował mój nowy styl życia, ale nigdy nie słyszałam z ich ust krytyki. Co innego z matkami. Za ciepło go ubrałaś, a za zimno, ile jeszcze będziesz go karmiła, naprawdę chce ci się bawić w te wielorazówki, a kiedy drugie, co tak z tym wózkiem latasz. Z każdą uwagą czułam, jak mur we mnie rośnie. Cegła po cegle, uwaga po uwadze. Mój krąg kobiecych relacji wychudł na wiór, a ja jeszcze bardziej zamykałam się w sobie. Lekarstwa szukałam w bardziej otwartych w moim mniemaniu kręgach – w szkole arteterapii, czy na kursach pracy z ciałem. Czasami spotykałam tam inne matki, a czasami nie. Nie miało to znaczenia, bo łączyły nas wspólne pasje. Tylko po tych wszystkich wyjazdach wracałam do domu, a mur, który budowałam nie przesuwał się ani o milimetr. Może czasami jakaś cegła czy dwie wypadały, ale zaraz w to miejsce pojawiały się nowe.

Co mi tam, spróbuję

Potrzeba relacji, głębokiego kontaktu z kobietami co rusz o sobie przypominała, ale częściej wylewała się strumieniem łez na koszulę męża lub wychodziła w krzykach na syna. Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z grupami wsparcia dla rodziców oniemiałam, że coś takiego istnieje. Jak to? Poważni ludzie zajmują się prowadzeniem takich spotkań? Mój syn dawno wyrósł z pieluch, więc o czym tam mogę rozmawiać? Czy warto? Co mi to da?  Zapisałam szkołę prowadzenia grup wsparcia dla rodziców w zakładce ulubione. Czasem zerkałam, czy jest nabór i dopiero po roku zdecydowałam się na udział. Dalej miałam te same wątpliwości, ale zwyciężyła ciekawość. Metoda “co mi tam, spróbuję” bardzo pomogła mi w podjęciu ostatecznej decyzji. Ku mojemu zaskoczeniu nauka polegała na byciu uczestniczką w najprawdziwszej grupie wsparcia. No cóż…  Nie tak sobie wyobrażałam sensowną naukę.

Fundacja Sto Pociech to miejsce dla mnie szczególne. Zielony dywan już zawsze będzie mi się kojarzył z udziałem w mojej grupie wsparcia.

Krąg matek

Na grupie same matki. Na pierwszy rzut oka dostrzegam, że jedne trochę młodsze, inne trochę starsze. Tym młodszym zazdroszczę, że są w takim wieku i już wiedzą, jak ważne jest wsparcie. Tym starszym też zazdroszczę – doświadczenia, mądrości życiowej i samodzielniejszych dzieci. Wypowiadam na głos swoje obawy – czy pasuje tu jako matka jedynaka? I posypało się – a ja taka młoda, czy tu pasuję? A ja taka stara, czy tu pasuję? Uff… Głęboko oddycham. One też mają coś, z czym czują się niepewnie, chociaż w moich oczach wyglądają jakby wygrały los na loterii. Mija tydzień za tygodniem, spotkanie za spotkaniem a my stajemy się prawdziwsze, bliższe samym sobie i sobie nawzajem. Czasami jest takie spotkanie, na którym żadnej z nas nie za bardzo chce się mówić, a czasami tyle się dzieje, że ledwo możemy się zmieścić z powiedzeniem wszystkiego, o czym byśmy chciały. Wtedy wkraczają osoby prowadzące – czekaj, czekaj, daj jej dokończyć, przypominam, że rad udzielamy sobie tylko jeśli ktoś o nie poprosi. Przez 10 spotkań poruszyłyśmy wiele żywych w nas tematów od tego co na obiad, przez problemy w związku i z dziećmi. Czasami śmiałam się głośno, a czasami ocierałam łzy. Na każde spotkanie jechałam 160 kilometrów w jedną stronę, by móc wreszcie pobyć ze sobą i ogrzać się w ogniu rozpalonym przez matki. Moja wdzięczność za to doświadczenie do dziś jest przeogromna. Gdy spotkania dobiegały końca nikt z nas nie przypuszczał, jak bardzo zmieni się nasze życie. Zaledwie miesiąc po zakończeniu grupy wszyscy doświadczyliśmy pierwszego lockdownu.

Dziś na samą myśl podróży do Warszawy i pitej z dziewczynami herbaty łza wzruszenia kręci się w moim oku. Na spotkaniach on-line żadna z nas nie zaleje wrzątkiem Twojej herbaty, ani nie pogadamy czekając razem w kolejce do łazienki. Dalej jednak możemy dzielić się tym, co dla nas ważne, szukać rozwiązań, uczyć się dbać o siebie.

Na początku roku rusza grupa Urodziłam Życie dla mam maluszków, a po feriach rozpoczną się spotkania grupy Czas Mamy dla mam starszych dzieci. Jeśli czujesz, że te spotkania są dla Ciebie zapraszam Cię do wspólnego zasiadania przy matczynym ognisku.

Więcej informacji o grupie Urodziłam Życie znajdziesz tutaj, a o grupie Czas Mamy tutaj.

Photo by Adam Winger on Unsplash